Namiotownia

Są na świecie takie miejsca, które budzą rispekt… Opole - miejsce niezwykłe, ponieważ możesz spotkać tu grupkę śmiesznych ludzi- czarni (nie murzyni), jeden z nich ma długie włosy =0. Zazwyczaj cieszą grzyby (np. takie pieczareczki) w okolicach centrum, a dokładnie - na Placu Wolności... taaak, to jest magiczny plac... Czasem kręcą się suki, skini, możesz dostać wpierdol jak im się nie spodobasz… normalnie żyć, nie umierać.

A Namiotownia dla każdego normalnego człowieka jest niezauważalna... Trzeba mieć niezłą wyobraźnię, by po pierwsze: widząc cztery sznurki trzymające jakieś drzewko, nazwać ten okaz w ten a nie inny sposób. Po drugie: żeby zrozumieć całą ideologię... Dobra, tyle o mnie.

Słyszeliście kiedyś, że rój (pszczół czy innego draństwa) ma wspólną świadomość z... nie, cholera... to chyba pszczoły maja wspólną świadomość która objawia się w ich roju... czy jakoś tak(o! Już wiem, to były termity 0_o). No, w każdym razie z namiotami jest podobnie (geneza wg. Kanbucha: „był najpierw jeden namiot, był słaby, ale później pojawił się drugi namiot i ich świadomości się połączyły, tworząc Namiotownię. Nie była ona potężna, ale zawsze to coś. I tak było coraz więcej namiotów. I Namiotownia była coraz silniejsza. I teraz Namiotownia jest najinteligentniejszą istotą na świecie, bo jest dużo namiotów”).

A wiec Namiotownia to zbiór namiotów, których „ciała” znajdują się w rożnych miejscach na ziemi, ale umysły są połączone razem w Namiotowni. W Namiotowni sprzedaje się balony, jednak, jeśli nie posiada się balona, to nie można wejść do Namiotowni, co oznacza mniej więcej tyle, że trzeba mieć w niej jakieś wtyki(albo spółkować z wielkim namiotem), żeby się tam znaleźć i zjednać sobie jakieś wtyki... Tak wiec, do Namiotowi wejdzie tylko ten, kto trzyma w ręku balonik. Jeśli Ci pęknie to najwyraźniej mama Cię nie kocha... A brak miłości niestety wiąże się z niemocą wejścia.

Nieopodal, na trawniku możesz ujrzeć kupy (myśleliście, że to psy? Ha! Nic bardziej mylnego!). Nie zdradzę Ci, że Złe Kupy produkuje Natka, bo to ściśle tajne. Kupy –jak wszystko tu opisywane- są niezwykłe, maja wielką moc, bowiem na nich rosną Złe Paprotki, (dlaczego złe? Bo taką już mają naturę…). Lecz gdy zobaczysz już Wielka Złą Paprotkę, bądź pewien ze czyhają na Ciebie Złe Sarny (tylko zły człowiek zrozumie, czemu wszystko jest złe…). Lecz Złe Sarny nie biorą się znikąd, wszystko musi mieć swoje źródła.

Wyobraź sobie zwykłą, małą sarenkę idącą lasem (tak, taka jak Bambi). Sarenka zatrzymuje się i zjada paprotkę, która okazuje się być Złą Paprotką, ponieważ rośnie na kupie Natki. Nagle sarna mutuje, robi się wieeeelka i przybiera idealne wymiary (900-600-900), rosną jej czarne kły, ich oczy przybierają krwisty kolor (a gdy się je zostawi na słońcu to robią się brązowe i rosną im włoski 0_o). Wtedy taka sarna może wpaść w furie i za pomocą swoich miotaczy (można takie kupić w Castoramie) napada na Namiotownię i podpala ja z premedytacją. Teraz staje się jasne, po co były te baloniki… Pozwalają ich właścicielom bezpiecznie odlecieć.... (nie namawiam do narkotyków).

Pewnie ciekawi Cię skąd na takim zadupiu TAKIE Sarny, otóż kilka miesięcy temu wyemigrowały z Węgier. Nie, nie z tych śmiesznych, ale z tej wioski pod Opolem (z całym szacuneczkiem). Co najgorsze- nikt nie wie jak przybyły niezauważone…

PS. Wszelkie podobieństwa wyrazów zawartych w tej mowie, które wiążą się z narkotykami, są przypadkowe.